Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zabójca czad

Treść

O sporym szczęściu mogą mówić dwie mieszkanki Brzeska, które z objawami zatrucia czadem, trafiły na Oddział Intensywnej Terapii brzeskiego Szpitala Powiatowego. Dwie kobiety: matka z córką trafiły do szpitala pod koniec tygodnia. Jak informuje lekarz, ich życiu nie zagraża juz żadne niebezpieczeństwo. - Granica pomiędzy śmiertelnym zatruciem a sytuacją, w której jesteśmy jeszcze w stanie pomóc poszkodowanym jest bardzo "cienka". Czad jest bardzo groźny i czasem wystarczy kilka minut dłużej przebywać w pomieszczeniu, by na wyratowanie nie było juższans - przekonują medycy. O ostrożność apelują strażacy, przypominają, że przed sezonem grzewczym trzeba obowiązkowo sprawdzać piece centralnego ogrzewania oraz przewody kominowe. Błędem, kosztującym nieraz życie, jest zamykanie wywietrzników i wszelkich przewodów wentylacyjnych. Statystyki w tym przypadku są niemiłosierne. Poprzez wszelkiego rodzaju zaniedbanie, a czasem po prostu ludzką głupotę, zdarzają się wielkie tragedie. Tlenek węgla, zwany popularnie czadem, jest cichym zabójcą. Jego niebezpieczeństwo polega na tym, że jest bezbarwny i bezwonny, nie szczypie w oczy, nie powoduje uczucia "duszenia" w gardle. Bywa szczególnie niebezpieczny, gdy ludzie śpią. Strażacy i lekarze radzą, by w przypadku, gdy źle się poczujemy, a na przykład w domu jest piec węglowy, uchylić okno na chwilę, jeśli sytuacja się powtórzy, to należy wezwać w trybie natychmiastowym kominiarza. Nie mniejsze niebezpieczeństwo jest z piecykami gazowymi, które również wytwarzają tlenek węgla, do organizmu wchłania się w momencie oddychania. W płucach czad wiąże się z hemoglobiną. Ta nie jest w stanie dostarczać tlenu, co powoduje szybkie niedotlenienie i już po kilkunastu minutach (w zależności od stężenia tlenku w powietrzu i naszego organizmu) może doprowadzić do śmierci. (mir) "Dziennik Polski" 2006-12-04

Autor: wa