Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Konflikt w Radzie Powiatu Brzeskiego

Treść

Czy opozycja, skupiona wokół byłego starosty brzeskiego Grzegorza Wawryki, uprawia obstrukcję w tamtejszej Radzie Powiatu? Zdaniem starosty Ryszarda Ożóga, zachowanie radnych opozycji nie jest właściwe. A wszystko "poszło" o przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Radni opozycji zgłosili na to stanowisko Tadeusza Kanownika, natomiast rządzący powiatem - Tadeusza Zycha. Nietrudno się domyślić, że ten pierwszy przepadł. W tej sytuacji radni Wspólnoty Samorządowej postanowili nie wchodzić w skład komisji. Szkopuł w tym, że koalicja Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości nie ma ludzi do obsadzenia tego gremium. Zgodnie ze statutem powiatu brzeskiego, w Komisji musi zasiadać sześć osób. Tymczasem koalicja, licząca 11 osób, może delegować do pracy tylko trzech radnych. Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym w Komisji Rewizyjnej nie mogą zasiadać członkowie zarządu i prezydium rady. Koalicja ma więc "uziemionych" ośmiu radnych. - Sytuacja jest dla mnie co najmniej niezrozumiała. Oddaliśmy opozycji rządy we wszystkich komisjach. Jedną chcemy zatrzymać dla siebie i okazuje się, że jest to złe rozwiązanie. To obstrukcja, zresztą kilka razy podczas ostatniej sesji rady opozycja dawała nam do zrozumienia, że nie pogodziła się z utratą władzy. Dążymy do kompromisu, ale opozycja nam tego nie ułatwia - przekonuje starosta Ryszard Ożóg. Przedstawiciele opozycji mają inne zdanie na ten temat. - Tak źle przygotowanej sesji nie było w historii samorządu powiatu brzeskiego. Cztery uchwały zostały zdjęte z porządku obrad, bo były przygotowane wbrew prawu. Gdybyśmy chcieli zablokować prace rady, to zrobilibyśmy to na początku, były ku temu przesłanki prawne, oddanie nam kilku komisji nie jest żadnym aktem łaski. Koalicja ma kruchą większość, nie ma kim obsadzić stanowisk w komisjach i stąd ta oferta. Najważniejsza jest komisja rewizyjna. To ona może patrzeć na ręce władzy, ale najwyraźniej zarząd powiatu woli mieć wpływ na to, co się w niej dzieje. Skoro tak, to uznaliśmy, że nie chcemy być kwiatkiem do kożucha - mówi jeden z radnych opozycji. Starosta Ożóg wierzy, że dojdzie do consensusu. Wydaje się jednak, że na warunkach przez niego zaproponowanych, ale o tym opozycja nie chce słyszeć. Czy może to sparaliżować prace rady? Teoretycznie tak, w praktyce jednak koalicja może zmienić statut i ograniczyć skład komisji do trzech osób. Zapowiedź takiego ruchu już dzisiaj spotkała się z krytyką opozycji. - To niezgodne z prawem - przekonują radni Wspólnoty Samorządowej, którzy pomimo propozycji przejścia do klubu POPiS-u trzymają się razem. - Na razie, ktoś pęknie, to kwestia czasu, "pracujemy" nad kilkoma osobami - przekonują koalicjanci. (mir) "Dziennik Polski" 2006-12-21

Autor: wa