Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Koalicja w rozsypce?

Treść

Koalicja Wspólnoty Samorządowej, Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej w brzeskiej Radzie Miejskiej rozsypała się. Radni tych dwóch ostatnich formacji politycznych pozbawili kolegów ze Wspólnoty stanowisk w samorządzie. - To brudna gra polityczna - cedzi bez ogródek Stanisław Milewski, radny Wspólnoty Samorządowej. Franciszek Brzyk z PO mówi, że to absurd. Ma żal do burmistrza, że radni jego partii i PiS-u traktowani są po macoszemu. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. Nieoczekiwanie radni Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości wnieśli projekt uchwały o odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Tadeusza Pasierba, a Lecha Pikułę i Marię Kucię z szefowania komisjom problemowym rady. We Wspólnocie Samorządowej zawrzało. Zdenerwowanie udzieliło się też, zazwyczaj bardzo spokojnemu i opanowanemu burmistrzowi, Janowi Musiałowi. Tłumaczył on radnym, że stworzył Wspólnotę. Mówił, że w tym gremium pracuje wiele znakomitych osób, dzięki którym w ostatnich czterech latach Brzesko znacznie przyspieszyło pod względem inwestycyjnym. Apelował do radnych POPiSu, by wycofali wniosek. Radny Jerzy Tyrkiel i Stanisław Milewski domagali się uzasadnienia tych zmian. Franciszek Brzyk (radny PO) tłumaczył, że radni obydwu partii politycznych utracili zaufanie do przedstawicieli Wspólnoty. Mówił o braku współpracy z ich strony. Miał ogromny żal do burmistrza, że w jego gabinecie spotyka się część radnych. - Czy my jesteśmy od macochy? Bracia chrześcijanie, czy my zachowujemy się niegodnie? Nie mamy czego się wstydzić. Ostentacyjne wyjście pewnych osób z sali jest dowodem na to, że nie chcecie z nami współpracować - grzmiał radny Brzyk. To najwyraźniej nie przekonało radnych Wspólnoty. - Panie przewodniczący, czy współpraca z Tadeuszem Pasierbem układała się fatalnie. Czy pracę przewodniczącego Pikuły ocenia Pan źle? - dociekał radny Jerzy Tyrkiel. Krzysztof Ojczyk przyznał, że nie chodzi o pracę, ale o pewne relacje w radzie. O szczegółach współpracy z radnym Pasierbem nie chciał jednak mówić. Ostatecznie radni PO i PiS odwołali dwóch przewodniczących komisji problemowych i przewodniczącego Rady Miejskiej w Brzesku. Stanisław Milewski już zapowiedział, iż na następnej sesji zgłosi wniosek o odwołanie przewodniczącego Ojczyka, a może nawet wszystkich szefów komisji problemowych rady z legitymacjami partii braci Kaczyńskich i Tuska. - Czy ja swoim działaniem was zaskakuję? A mnie ciągle przedkładane są jakieś projekty uchwał, jakieś propozycje wysuwane w ostatniej chwili, o których dowiaduję się jako ostatni. Transparentność i zaufanie musi działać w dwie strony. Co chcecie zmienić? Czego nie wiecie - pytał burmistrz Jan Musiał. - Mam prawo wypowiadać ten osąd. To twarde, mocne słowa, ale kompromisu nie buduje się w taki sposób. Nadal wierzę, że współpraca jest możliwa, czekam na ludzi dobrej woli. Mirosław Kowalski Komentują dla nas Lech Pikuła, były burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej w Brzesku - To absurd. Nie znajduję żadnego uzasadnienia we wniosku radnych PO i PiS. Sprawę trzeba nazwać po imieniu: to polityka, a nie demokracja. Żadnych zarzutów merytorycznych nie było. Ja mam prawo krytykować przewodniczącego, skoro uchwały są źle przygotowane, nie na czas, mają błędy merytoryczne, nie są konsultowane z prawnikiem. Tadeusz Pasierb, radny miejski - Moim zdaniem przez radnych PO i PiS przemawia frustracja. To bodaj jedyny przypadek w regionie, że największy klub w radzie nie ma człowieka w prezydium rady. Nawet do prezydium Sejmu PiS dopuścił lewicę. A tutaj w Brzesku odrzuca współpracę ze Wspólnotą, która ma swe korzenie w AWS i Solidarności. Farsa. Zachowanie radnych z tych partii jest irracjonalne i nie na miejscu. Maria Kądziołka, radna miejska z PO - Chodziło nam tylko o racjonalizację działań Rady Miejskiej. Cokolwiek pokażemy, cokolwiek zaproponujemy, chcemy zmienić, usprawnić, jesteśmy od razu atakowani, na każdym etapie nasze propozycje są po prostu utrącane. My pracujemy dla ludzi, nie dla siebie, nie dla chwały. Jestem zniesmaczona, nie czuję się szarą eminencją. Mówię to, co myślę, mówię prawdę, ale niektórzy tego nie lubią. Krzysztof Ojczyk, przewodniczący Rady Miejskiej - To nie jest działanie polityczne. Z tym zarzutem Wspólnoty się nie zgadzam. Chcemy, by miasto funkcjonowało dobrze. Jeśli znajdujemy jakieś uchybienia, to je po prostu wskazujemy. To była bardzo trudna decyzja, nikomu ona satysfakcji pewno nie przyniosła. Żądamy zmiany sposobu pracy niektórych urzędników miejskich. "Dziennik Polski" 2007-06-01

Autor: wa