Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Bobry pod Wiśniczem

Treść

Są dowody na to, że nasze środowisko naturalne staje się coraz bardziej czyste i przyjazne. Jednym z nich są bobry, które pojawiły się w podwiśnickiej Leksandrowej. Na niewielkim potoku - Leksanrówce - urządziły sobie żeremie. Jak mówi pan Jan Mroczek, właściel działki, z której bobry podkradają budulec na swoje siedlisko, pierwsze ślady ich obecności pojawiły się już jesienią ubiegłego roku. - Z początku myślałem nawet, że to jakieś chłopaki robią zaporę na potoku - opowiada mieszkaniec Leksandrowej. - Kiedy wiosną przyszły roztopy, woda wszystko zabrała, a później przez kilka miesięcy było spokojnie. Dopiero jakieś dwa miesiące temu bobry zaczęły szybko odbudowywać tamę. Każdego dnia na mojej leżącej przy potoku działce ubywało zasadzonych tam kilka lat temu dębów, olszyn i topoli. A tama rosła i rosła... Teraz praca jest już skończona. Na Leksanrówce utworzyło się spore rozlewisko. Bobry mają żeremie z prawdziwego zdarzenia. Pan Jan Mroczek poinformował o tym fakcie Urząd Miasta w Nowym Wiśniczu. Miejscy urzędnicy skierowali go do zajmującej się podobnymi sprawami osoby w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie. Urząd przysłał komisję z Akademii Rolniczej w Krakowie. Eksperci stwierdzili, że w Leksandrowej mieszkają dwie bobrze rodziny, których w Małopolsce jest już kilka. - Ocenili straty, ale bobrów nie wzięli - śmieje się pan Jan Mroczek. Dodaje, że bobry ścięły ponad trzydzieści drzewek. Odszkodowanie (zresztą niewielkie) urząd obiecał zapłacić. Bobry na razie w Leksandrowej zostaną. Są to zwierzęta pod ścisłą ochroną. Coraz więcej ludzi o podwiśnickich bobrach już słyszało i coraz częściej pojawiają się, by obejrzeć ich dzieło. A same bobry zobaczyć bardzo trudno. Są to stworzenia bardzo płochliwe. - Mnie udało się tylko raz spotkać jednego - mówi pan Jan Mroczek. - Było to w nocy. Przyszedłem z latarką. Ale gdy tylko mnie zobaczył, natychmiast buchnął do wody... Jak podaje strona internetowa bobry.pl w Polsce żyje obecnie około 20 tysięcy bobrów. Paweł Bielak "Dziennik Polski" 2006-12-08

Autor: wa